Wyciągnęli wnioski!
Po dwóch tygodniach szansę rewanżu za porażkę z lipca dostała doświadczona Andea. „Niebiescy” pewnie pokonali Hitachi, zachowując przy tym czyste konto. Bardzo długo czekaliśmy na premierowe trafienie, a wynik dopiero po kwadransie otworzył Marek Gawełda. Swoje po przerwie zrobił Michał Żelazny. Zawodnik ten najpierw podwyższył wynik, a w samej końcówce definitywnie pozbawił niżej notowanego przeciwnika złudzeń o chociażby punkcie. Tym samym Radosław Woźniak i spółka zadomawiają się na czwartym miejscu i cierpliwie wyczekują potknięć ścisłej czołówki.