Otarli łzy na koniec gry
Wraz z pierwszym gwizdkiem sędziego zespół Decathlon rozpoczął zarysowywanie swojej przewagi i po siedmiu minutach gry prowadzili już dwiema bramkami do zera. Na chwilę przed przerwą powiększyli wynik o kolejną bramkę, by zaraz po wznowieniu gry szukać okazji na zdobycie kolejnych bramek. Na dziesięć minut przed końcem spotkania Decathlon prowadził cztery do zera i nic nie zapowiadało, żeby ten wynik miał się zmienić, bo strzały rywali mijały bramkę bądź były wychwytywane przez bramkarza. Ostatecznie jednak białym udało się zdobyć jedną bramkę, którą choć trochę osłodzili gorycz porażki.