Osiem punktów dzieliło ósmego w tabeli Shella i szóste Bajer Miki. Czy boisko odzwierciedliło tę różnicę? Trudno powiedzieć. Z jednej strony wynik świadczyć może o dominacji zielonych. Z drugiej jednak, w dużej mierze jest on pochodną problemów kadrowych żółtych, którzy całe spotkanie zmuszeni byli rozegrać w szóstkę. Mimo to, na początku spisywali się dzielnie. Co prawda pierwsi stracili gola (trafienie Pawła Krężela), lecz zdołali odrobić stratę i doprowadzić do wyrównania. Niestety, sił nie starczyło im na wiele więcej. Przewaga ekipy gości z minuty na minutę stawała się coraz bardziej widoczna. Przed zmianą stron, Thomas Jurgenlohmann, całkiem nieźle się de facto tego wieczoru spisujący, kapitulował aż sześciokrotnie. Co prawda, w ataku zaskoczyć defensywę Miki zrywami starał się Volodymyr Vykhor, lecz na gola udało się je zamienić tylko raz. Druga połowa nie była już tak jednostronnym widowiskiem jak pierwsza. Mimo to, gościom udało się dołożyć jeszcze dwa trafienia i przypieczętować swoją wygraną. Najskuteczniejszym strzelcem zespołu okazał się nowy nabytek – wspominany już Krężel. Zieloni mogą chyba tylko żałować, że zaangażowali go dopiero teraz... Cztery gole tego zawodnika walnie przyczyniły się do sukcesu. Poza nim, trzy razy drogę do bramki znajdował Marcin Kliś a raz Kliś Mateusz.