Zgodnie z przypuszczeniem
Czy mogła być lepsza okazja do powrotu na zwycięską ścieżkę niż potyczka z zamykającym stawkę zespołem? Tak zapewne myśleli sobie zawodnicy LGBS, którzy po triumfie w drugiej kolejce nad Globalem, zaznali czterech przegranych z rzędu. Ale podobne rozmyślania zajmowały zapewne głowy czerwonej latarni ligi, która wciąż nie mogła pochwalić się jakąkolwiek punktową zdobyczą. Walka o komplet "oczek" potwierdziła się już od pierwszego gwizdka, bowiem nikt nie odpuszczał. Tuż po upływie siedmiu minut rywalizacji na czoło udało się wysunąć wyżej notowanym LGBS. Zaledwie 30 sekund upłynęło, gdy po ładnej wrzutce z prawej strony i efektownej główce konkurenci wyrównali. Jak się okazało, zdarzenia z dalszych fragmentów ciągnęły się za drużyną z żółto-czerwonych trykotach do końca meczu. Strata dwóch bramek w około dwie minuty była fundamentem końcowego triumfu Dzmitryja Ramancou i jego kolegów. Shell dwukrotnie łapał kontakt z oponentami, lecz ci błyskawicznie zwiększali przewagę, nie dając się dopaść. W 35 minucie wynosiła ona już trzy bramki, więc rozstrzygnięcie stawało się jasne. Waleczny team Macieja Panhirsza zdołał jeszcze "ukłuć" po raz czwarty, lecz nie mogło to zmienić triumfatora.