Ostatni zryw, ale za to jaki!
Po pierwszej połowie mieliśmy remis 1:1, a obie bramki padły po uderzeniach zawodników Sabre. Druga część zaczęła się od mocnego uderzenia Tomka Piątkowskiego! Zdecydował się on na próbę z dalszej odległości, czym zaskoczył wszystkich. Jak się później okazało, ten gol „stadiony świata” był ostatnim zrywem Kimberly-Clark. Z każdą kolejną minutą rozkręcali się „Czerwoni”. Cztery gole na swoim koncie zanotował Martin Jones, który był wiodącą postacią swojego zespołu i poprowadził Sabre do pewnej wygranej, pozwalającej się utrzymać na podium.