Hat-trick po przerwie
IBM SWG już w drugiej minucie zaskoczył Ruko, a najbardziej Filipa Fanderowskiego, który pechowo skierował piłkę do własnej siatki. „Niebiescy” nie podłamali się i jeszcze w pierwszej połowie odrobili straty z nawiązką. Ekipa Wojtka Misia nie dawała za wygraną i wyrównała za sprawą trafienia Mateusza Biedy. Ostatnie słowo należało jednak do Mateusza Manterysa. Gracz z „dwudziestką” na plecach w kilka minut skompletował hat-tricka, zapewniając debiutantowi drugie zwycięstwo z rzędu. IBM SWG znajduje się w zgoła odmiennej pozycji i za tydzień poszuka pierwszych punktów w sezonie jesień-zima 22/23.