Niespodziewane prowadzenie LGBS i pogoń MPO
Zawodnicy LGBS przystąpili do spotkania bez nominalnego bramkarza i jedynie z 5 graczy w polu. Gracze MPO wiedzieli co z tym zrobić i od pierwszej minuty rzucili się na rywala zamykając go na własnej połowie. Z takiej przewagi jednak niewiele wynikało, a co więcej fantastycznym uderzeniem z prostego podbicia popisał się Dzmitry Ramancou. Po tej bramce szeregi LGBS wzmocnił spóźniony zawodnik i obie drużyny grały w pełnych składach. Do przerwy więcej bramek nie padło. W drugiej odsłonie dalej MPO prowadziło grę, a przewagę w rozegraniu dawał bramkarz tej drużyny, który niejednokrotnie wychodził 20 metrów przed swoją bramkę i tam razem z kolegami budował akcje zespołu. Jednak podobnie jak w pierwszej połowie chwila nieuwagi i gola strzela LGBS, wykorzystując kontratak. Kilka minut później trafiło w końcu MPO i do ostatniej minuty walczyło żeby zdobyć choćby punkt. Udało im się to właśnie tuż przed końcowym gwizdkiem. Zawodnicy LGBS mogli zatem czuć spore rozczarowanie mimo nieprzychylności losu jakie trapiły ich od pierwszej minuty.