Ostatni mecz wieczoru również przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcie. Okupująca ligowe podium ekipa EuroMontu przegrała i to aż 6:2 z ostatnim w tabeli i mającym jak do tej pory tylko cztery punkty zespołem AAC. Niemały wpływ na to miał fakt, że od pierwszej do ostatniej minuty niebiescy walczyć musieli w szóstkę. Dopóki starczało im sił, starali się nie dopuszczać w pobliże swojej bramki zawodników w żółtych koszulkach. Sami szukali swoich szans w kontrach i stałych fragmentach. I trzeba przyznać, że wychodziło to EuroMontowi całkiem dobrze, dopóki nie siadły „akumulatory". Wtedy drugi bieg włączyli gospodarze. Zaatakowali bardziej zdecydowanie. Dwukrotnie przed wymarzonymi szansami stawali Kordaszewski i Samborski, ale ich uderzenia w sytuacji „sam na sam" bronił golkiper. Kordaszewski, choć nie wpisał się na listę strzelców (był blisko – trafił też w słupek), trzykrotnie asystował. Do siatki trafiali inni: Bodzioch (hat-trick), Samborski (dwa gole) i Ramancou. W EuroMoncie bramki zdobywali Jendrosz i Ziółko.
Zdobywając aż sześć goli AAC znacznie poprawiło swój bilans i dopisało na konto trzy punkty. Punkty, które poza satysfakcją nie dają im zbyt wiele, bowiem zespół ten nie ma już szans na utrzymanie. EuroMont z kolei skomplikował sobie poważnie walkę o awans i to na własne życzenie. W sześciu trudno bowiem cokolwiek ugrać...