Faworyt zrobił swoje
Bardzo długo z defensywą Vicenti nie potrafił poradzić sobie Jacobs. „Niebiescy” jeszcze przed przerwą wypunktowali jednak defensywne bolączki przeciwnika, a kolejny wyborny mecz rozgrywał Kamil Skórzyński. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. O ile jeszcze wykończenie Krzysztofa Błońskiego spotkało się z ripostami Chrisa July i Giannandrea de Micco, o tyle gole Dawida Siweckiego i wspominanego wyżej Błońskiego pozostały bez echa. Tym samym spadkowicz z I Ligi dzielnie odpiera ataki firmy Majorel i utrzymuje miejsce na najniższym stopniu podium.