W pierwszym meczu wieczoru zdecydowanym faworytem byli gospodarze. Kiedy dodatkowo okazało się, że biali przystąpią do starcia w zaledwie sześcioosobowym składzie, nie pozostawało nic innego jak czekać na prawdziwą egzekucję Capity. O dziwo, spotkanie wcale nie było jednak tak jednostronne jak by się mogło wydawać. Pomimo optycznej przewagi, Shell nie potrafił przez bardzo długi czas pokonać golkipera gości a i oni sami mieli swoje sytuacje. Niestety, z czasem zaczęli opadać z sił, co żółci skrzętnie wykorzystali. Tuż przed przerwą strzelili dwie bramki i ze spokojem mogli oczekiwać na rozwój wypadków po zmianie stron. Coraz bardziej opadający z sił biali nie byli już w stanie stawiać takiego oporu. Pomimo ambicji tracili kolejne bramki, sami strzelając zaledwie jedną. Licznik przeciwników zatrzymał się za to aż na jedenastu golach. Ich autorami byli Konrad Podsiadły (4), Marcin Kluza (4), Volodymyr Vykhor, Marcin Czarzasty i Paweł Kalinowski.