Przyszły tata dał sygnał do ataku
Jacobs dwukrotnie obejmował prowadzenie. Na przerwę „Niebiescy” schodzili z wynikiem 2:1. Na ich nieszczęście w szatni HSBC zadziałała „suszarka” i „Biało-czerwoni” po zmianie stron zagrali zdecydowanie lepiej. Skuteczny pościg za rywalem zaczął się od atomowego uderzenia Piotrka Szuby, przyszłego taty. Później trafienia Marcina Kozery, Michała Szpetnara dały bardziej doświadczonemu zespołowi chwilę oddechu. Kropkę nad „i” postawił Michał Surma. Jacobs próbował coś wskórać, ale nie był w stanie trzeci raz pokonać Thomasa Jurgenlohmana.