Zaczęli od mocnego uderzenia
TTEC błyskawicznie, bo już w piętnastej sekundzie zdobył pierwszego gola! Lepszego początku spotkania ekipa Enesa Epekinciego nie mogła sobie wymarzyć. Podrażnione KOBY ruszyło do odrabiania strat i ta sztuka udała mu się jeszcze przed przerwą. Po zmianie stron defensywę rywala przełamał Mo Ibrahim. Odpowiedź KOBY była natychmiastowa (gol Maćka Pietraszaka) i znowu zabawa zaczęła się od nowa. TTEC grał „swoje” i przyniosło to efekt w postaci trafień Yevheniego Kozlenki i Ahmeda Albulushy’ego. Po raz pierwszy „Niebiescy” wypracowali sobie dwubramkową przewagę. Kontakt złapał jeszcze Kuba Nowak, ale więcej trafień w tym meczu już nie oglądaliśmy.