Remontada
Niebywały przebieg miał drugie starcie dnia. Flora w pierwszej odsłonie grała, jak z nut. Klasycznego hattricka zaliczył Daniel Obtułowicz, a jednego gola dorzucił Piotr Bajorek. Wsyztsko jednak zmieniło się po przerwie. Zieloni wręcz się zatrzymali, a do ataku ruszył State Street. Niebiescy krok po kroku mocniej naciskali i wzięli się za odrabianie strat. Szaleńcza pogoń zakończyła się ich sukcesem i zwycięstwem 4:5. Flora może pluć sobie w brodę, tylko w sobie wiadomy sposób wypuściła z rąk wygraną.