Punkcik jak do tej pory zdobyła w trzech meczach Sinoma, dla której starcie z wiceliderem, IBM miało być najpoważniejszym jak do tej pory sprawdzianem. Zieloni mieli jednak zapewne świadomość, że o jakiekolwiek punkty będzie im bardzo trudno. I rzeczywiście, dość szybko bordowi wyszli na prowadzenie po golu Marcina Filipa. Kiedy chwilę potem na 2:0 podwyższył Wojciech Szyszko, wydawało się, że goście dadzą Sinomie solidną lekcję futbolu. I faktycznie, gospodarze pomimo ambitnej walki ponieśli druzgocącą klęskę, lecz zanim zaczęli tracić kolejne gole, postraszyli dość konkretnie IBM. Najpierw obili słupek jego bramki a chwilę potem kontaktową bramkę zdobył Mariusz Zieliński, który wykorzystał podanie Kudłacza. Gości ten gol mocno poirytował. Seria szybkich ataków przyniosła im kolejne bramki, których strzelcami byli Górka oraz ponownie Szyszko i Filip. Swój strzelecki festiwal bordowi kontynuowali też w drugiej połowie. Najpierw trzecią swoją bramkę ustrzelił Filip, potem hat-tricka skompletował również Szyszko. Zieloni mimo chęci i woli walki nie byli w stanie powstrzymywać ataków IBM-u, przez co licznik zdobytych przez tę ekipę bramek zatrzymał się dopiero na dwunastu. Filip zdobył łącznie cztery gole, aż pięc trafień zanotował Szyszko, zaś po jednym golu oprócz wspomnianego Górki zdobyli Wiktor Walewski oraz Andrzej Wieczorek. Drugie trafienie dla Sinomy było zaś dziełem Daniela Dobosza.
Mimo tak okazałych rozmiarów porażki zielonym należą się brawa. Za podjęcie otwartej walki z wiceliderem, za strzelenie mu dwóch goli i zostawione na boisku serce.