Bez większych problemów
Elita-Bud już w piątej minucie po golu Sebastiana Mandzelowskiego prowadziła 1:0. Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy. Pozostałe gole padały po krótkiej przerwie i zmianie stron. Obrońca mistrzowskiego tytułu nie miał większego problemu ze stwarzaniem sobie klarownych okazji bramkowych. Do głosu doszedł Andrii Pishchevskyi, który drugi raz z rzędu ma na swoim koncie przynajmniej trzy trafienia. Honor przegranych ratował Dmitro Ostrovskyi.