„Dzień konia”
Po mecz koledzy z drużyny zgodnie twierdzili, że Rafał Aksamit miał wczoraj tzw. „dzień konia”. Gracz Green Cell uderzał niemal z każdej pozycji i co najważniejsze piłka sześciokrotnie lądowała w siatce! Na początku nie było tak różowo, bo „Pantery” musiały odrabiać dwubramkową stratę, po trafieniach Wojtka Piecha i Kuby Brody. Wtedy „dwójka” Green Cell włączyła tryb turbo i z pomocą Michała Miroty odrobiła straty z nawiązką jeszcze przed przerwą! Po niej na dobre rozpoczął się koszmar defensorów w białych koszulkach, którzy nie byli w stanie znaleźć sposobu na zatrzymanie Rafała.